|

Nowości

Zmierzchało się już


„Zmierzchało się już na dobre, gdy wydostaliśmy się na siodło. Przebiegał tędy niewyraźny płaj, którym skręciliśmy w lewo, w stronę granicy. Szliśmy tak może pół godziny, nie mogąc trafić na dukt graniczny. Co gorsza, płaj w pewnym miejscu zboczył, schodząc w rozległą i głęboką dolinę. Ostatnia okoliczność napełniła nas zdumieniem czyżbyśmy przeszli granicę nie wiedząc sami o tym Kapral C. zaprzeczył tej hipotezie, widać jednak było, że jest zupełnie zdezorientowany. Wedle jego słów dukt graniczny miał być szeroką przesieką, oznaczoną wyraźnie przez słupy demarkacyjne.
Zawróciliśmy jak niepyszni z powrotem na siodło. Ciemności szybko gęstniały naokół. Inżynier S. zainicjował ostatnią próbę zorientowania się w sytuacji sam poszedł na rozpoznanie płajem w prawo, kapralowi zaś zaproponował zbadanie lasu w kierunku odwrotnym.
Kapral wrócił z niczym po upływie kwadransa, oświadczając słusznie, że nie ma sensu włóczenie się w nocy po lesie. Minęło jeszcze piętnaście minut, a inżynier nie zjawił się. Ogarnął nas żywy niepokój o niego. Usuwając na bok wszelkie względy ostrożności, zaczęliśmy kukać, gwizdać i dawać sygnały latarką elektryczną. Gdzieś na pozór niedaleko rozległo się szczekanie psów. Nie był to dźwięk miły dla naszych uszu, gdyż ostrzegano nas po drodze, że sowieckie wojska graniczne używają psów do patrolowania.“(1)

| V PRZEŁOŻENI I PODWŁADNI STARSI >>>>